Wpływ kawy i ciasteczek na wynik oceny ekonomicznej

Od czego się zaczęło?

W praktyce zawodowej wielokrotnie uczestniczyłem w spotkaniach z przedsiębiorcami szukającymi inwestora czy chcącymi sprzedać swoje przedsiębiorstwo. W tym czasie nie tylko przejechałem samochodem setki kilometrów, wysiedziałem dziesiątki siedzeń znacznie mniej wygodnych niż domowy fotel… ale również wypiłem trochę kaw i ogołociłem parę talerzyków z ciasteczkami – wiadomo: człowiek nie wielbłąd.

I tu, mimo, że ani kawoszem ani „ciasteczkowym potworem” nie jestem (ta druga teza będzie trudniejsza do obrony), zauważyłem, że przypadkiem zawsze pamiętam gdzie dobrze goszczą w stylu staropolskim, a gdzie w stylu „vendingmachine”. Pamiętam również, że pewnego pięknego, wyjazdowego poranka padło na spotkaniu pytanie: a jak dostaniemy dobrą kawę, to o ile bardziej będziemy przychylni? Wszyscy żartowaliśmy… ale też każdy z niecierpliwością czekał na kawę. I tu powstało natchnienie do napisania artykułu.

Zebrałem zatem liczne doświadczenia znajomych i współpracowników… i choć nie wrzuciłem wyników do Excela, nie przeprowadziłem badań ankietowych, nie wyliczyłem korelacji, nie obliczyłem próby, to jednak jestem przekonany, że warto podzielić się spostrzeżeniami.

Aspekt dietetyczny – czyli „nie dokarmiać i nie drażnić”

Na początek warto przypomnieć sobie o regułach zdrowego żywienia dla pracowników w podróży: lunch jest wskazany dla zdrowia i samopoczucia: obiad o 21 czy hot-dog na stacji paliw to nie najlepsze rozwiązanie. Kawę na spotkaniu warto wypić… ale wtedy nie przesadzajmy z ilością spotkań. Kawa wpływa na nasze samopoczucie, pobudza: może wyostrzyć zmysły, ale również sprzyja pracoholizmowi i przecenianiu własnych sił; to obniży naszą kreatywność. Zbyt duże ilości kawy sprawią, że staniemy się bardziej nerwowi i rozdrażnieni. A co z ciasteczkami? … niektórzy najbardziej z ciastek lubią schabowego… pozostali powinni pamiętać o pobudzających właściwościach cukru – jego nadmiar źle wpłynie na radzenie sobie ze stresem czy spokojną chłodną ocenę sytuacji.

Powiedz mi jaką masz kawę, a powiem ci kim jesteś

Analizując różne sytuacje, oceny, spotkania, audyty, negocjacje czy zwykłą współpracę wyselekcjonowałem różnych partnerów – gospodarzy. Podzieliłem ich na kilka typów:

  • Typ staropolski: zastaw się a postaw się, czyli pełen serwis gastronomiczny. Pełne talerze, termosy, obiad czy lunch. Z tym, że zdarzyło mi się oglądać wszelkie wspaniałości lokalnej kuchni, ale nie widzieć twarzy kompetentnych rozmówców czy oczekiwanych dokumentów.
  • Typ All-inclusive: kawa, herbata, soki, a w porze posiłków lunch lub obiad, ale niekoniecznie w parogwiazdkowej restauracji.
  • Typ domowy: ugościmy cię, niemal wprowadzimy do rodziny… i dużo oczekujemy po naszej hojności i wylewności.
  • Typ dobra kawa, kruche ciastko: i tyle.
  • Typ oldtimer: filiżanki z duralexu albo szklanki z koszyczkami i zwalające z nóg pytanie: sypana czy zbożowa?
  • Typ vendingmachine: spotykamy się, aby pracować, a nie aby pić dobrą kawę. O ciasteczkach można zapomnieć. Kwiatuszkiem do kożucha bywa śmietanka… w proszku.

No i powstało najważniejsze pytanie: czy faktycznie hojność w poczęstunku naszego gospodarza może wpłynąć na nasze oceny: najłatwiej będzie odpowiedzieć: NIE. Ale czy na oceny nie wpłynie atmosfera rozmów… a na nią czy nie wpływa właśnie zawartość naczyń przy stole rozmów? Oto jakie obserwacje udało mi się zebrać:

  • Typ wystawny i staropolski pozostaje bez wpływu na wynik oceny; konsumpcja to przerywnik do rozmów „small talk”, ale potem wracamy do merytoryki; ewentualne konflikty przy stole negocjacyjnym nigdy nie psuły smaku przy stole jadalnianym. Choć tu trzeba uważać czy czasem posiłek nie jest unikiem od merytorycznych rozmów.
  • Typ domowy rodzi znaczne oczekiwania u tych, którzy próbują „udamawiać” oceniających. Ewentualne dyskusje merytoryczne w przypadku różnic zdań przeradzają się w złość, poczucie zdrady – łatwo dochodzi do gorących konfliktów, bez szans na merytoryczne porozumienie.
  • Typ dobra kawa, kruche ciastko rodzi poczucie profesjonalizmu rozmów, zdecydowanie nie wpływa na ocenę.
  • Typ vendingmachine powoduje, że zaczynamy krytyczniej oceniać ambitne plany… i zwracamy uwagę na kompetencje rozmówców.
  • Typ oldtimer powoduje z jednej strony problemy z utrzymaniem powagi, z drugiej wzbudza sympatię, która jednak szybko przypomina nam o tym, że mamy być krwiożerczymi kapitalistami, a nostalgię zostawić na czas wizyty w muzeum.

Jaki wniosek z tych rozważań płynie: nie dajmy, by podana „czarna polewka”, mleczne grudki w kawie, czy niezabite do końca zwierzę na talerzu wpływały na nasze oceny. Szanujmy też swój żołądek…

I jeszcze jeden wniosek: pamiętajcie, że najbardziej lubię ciasteczka cynamonowe.